Parafia NMP Matki Kościoła i św. Katarzyny Szwedzkiej

Msze św. w niedziele: 
 8.00;
10.00 - suma parafialna;
12.00 – Msza św. z udziałem dzieci;
18.30; 

Msze św. w dni powszednie
7.30 i 18.00

Sprawy biurowe można załatwić po każdej Mszy św. zarówno w niedziele jak i w dni powszednie.

Adres:
Marynarki Polskiej 148
80-865 Gdańsk - Zielony Trójkąt
tel. 58 344 72 68

e-mail: jkuch@poczta.onet.pl

Numer konta:
18 1160 2202 0000 0000 5069 8306

23 lipca 2017

Światło Słowa

16. Niedziela Zwykła

Dzisiejsza liturgia Słowa zaprasza nas do poznania głębi swojego istnienia i jego celu. Żeby dostać się do tej warstwy Bożego Słowa, trzeba w modlitwie odrzucić wszystko, co może nam w tym przeszkadzać: zbędne obrazy i dźwięki, wszelkie myśli i wyobrażenia, poszukiwania przyjemnych doznań i odczuwania... Bóg chce nas zabrać do samego siebie, a On nie jest doświadczalny ani zmysłami, ani wyobrażeniami.
Na początku jednak trzeba posłużyć się zmysłami i wyobraźnią, bo tak działa człowiek i tak poznajemy wszystko, co nas otacza. Dlatego Bóg dał nam słowo – tekst pisany, aby obrazował i pomagał zapamiętywać. Kiedy wydobędzie się z tekstu wszystko co daje Duch, wtedy trzeba odłożyć słowa i posłużyć się wyobraźnią. Kiedy ona nam dostarczy wszystkiego, co jest potrzebne do spotkania z Bogiem, także i ją trzeba będzie pozostawić. Dopiero wtedy, będąc absolutnie pustym, ale z doświadczeniem pouczenia Słowem, mam szansę spotkać samego Boga: obecność w Obecność. Natomiast jeśli zacznę sobie to spotkanie wyobrażać, albo myśleć, czy mówić... wszystko przepadło i cofam się do etapu zmysłów i wyobraźni.
Dzisiejsze czytania o wychowawczej mądrości Boga, o naszej słabości wspartej Duchem Świętym, czy też mówiące o Jezusie nauczającym w przypowieściach, odsłaniają nam prawdę o tym, że Bogu zależy na nas. Czytając je, jednocześnie możemy szukać części wspólnych  z naszym życiem. Tu wolno i trzeba zastanawiać się, pytać, mówić, zapisywać i oceniać: czy jestem sprawiedliwy według Bożej myśli? czy daję się wychowywać Bogu także w doświadczeniach? czy staram się być dobrym dla ludzi? Wreszcie czy nawracam się i postępuję dobrze?
Przypowieści Jezusowe o Królestwie Bożym dają nam do zrozumienia, że Boża rzeczywistość jest niezależna od nas – była bez nas i będzie kiedy nas w doczesności już nie będzie. Nie znaczy to, że byliśmy kiedykolwiek Bogu niepotrzebni, czy obojętni. Dobrze ukazuje to dzisiejsza Ewangelia, z której płynie następujący wniosek: zło w moim życiu (jeśli wprost nie wynika z grzechu) nie jest ode mnie zależne. Wyobraźmy sobie, czy bez nas świat byłby lepszy, czy gorszy? Okazuje się, że mamy wpływ jedynie na wąskie pasmo wydarzeń. W skali całości jesteśmy jak trawa na wietrze, co prędko usycha (por. Iz 40,8). Ale Bóg uwzględnia nas w swoich planach. Daje nam przedsmak swojego Królestwa, jakby na rozbudzenie apetytu dojścia do jego pełni. Całość wzrostu dokonuje się kiedy ludzie śpią, czyli kiedy nie kontrolują swojego życia. Bóg daje wzrost nasionom i ziarnom właśnie wtedy, kiedy o tym nie myślimy i kiedy pozornie nie żyjemy obserwując własne postępy. Dlatego w Księdze Mądrości jest napisane o nawróceniu, ale poprzez bycie dobrym. Taki człowiek czyniąc owo dobro (w różny sposób), dopiero po jakimś czasie zaczyna myśleć: „ja się zmieniam”.
Teraz, kiedy z tekstu wiemy o własnej ograniczoności i o pewności Bożej troski, możemy już zostawić litery. Przejdźmy do wyobrażenia sobie Boga i siebie w Jego czułym miłosnym przytuleniu. Tak! Mnie słabego człowieka, grzesznika. O czym myślę? Jak reaguję na tę bezinteresowną miłość? Czy próbuję ją także zrozumieć? Czy mam opory w jej przyjęciu? Czy mi tak dobrze?, itp.
Kiedy nabiorę doświadczenia Boga, właśnie takiego, jakim mi się pokazuje, zostawię także i wyobrażenia. Chcę być absolutnie pusty dla Niego. Zostawiam to wszystko, co dostaje się do mojego wnętrza podczas tego etapu modlitwy Słowem. Tu są one przeszkodą na drodze poznania Boga samego w sobie. Skupienie się na nich zabiera nas Bogu. To tak jak przyglądanie się ciału człowieka, podczas gdy człowiek to nie ciało, ale „ja” duchowo-cielesne. Chcę dostać się do „Ja” Boga, a nie do moich myśli czy wyobrażeń o Nim.
Podchodząc rzetelnie do tego momentu modlitwy powinienem odczuć głęboką niemoc w wyzbyciu się tego wszystkiego. Po wielokrotnym modleniu się w ten sposób może nawet pojawić się smutek z powodu własnych ograniczeń, jakie nakładam na Boga. To dobry objaw i pokazuje właśnie jak bardzo daleko jesteśmy od Pana, póki żyjemy według ciała, a nie według ducha. To właśnie pole prawdziwej walki ze sobą – uśmiercania „ja” dla życia w „Ja” Bożym.
Chwast z przypowieści to właśnie nasze słabości, z którymi wzrastamy. Bóg je dopuszcza i pomaga nam wydać plon obfity. Kiedy przyjdzie ostateczny czas, zabierze od nas te przeszkody (chwast) i zniszczy je. Nam zaś zostawi radość ze zbioru, nad którego wzrostem się trudziliśmy. I to jest dobra nowina!
Do obcowania z Bogiem potrzebujemy pomocy Jego samego. Dlatego zesłał nam Pośrednika – swojego Syna, który jako jedyny zna Ojca (por. J 1,18), a nam zechciał Go objawić (por. Mt 11,27). On jest Bogiem i Człowiekiem zarazem. Dlatego stoi pośrodku drogi między niedoświadczalnym Bogiem a korzystającym z obrazów i zmysłów człowiekiem. W ludzki sposób umożliwia nam poznawanie Boga ludzkimi sposobami, aby skończyć je na sposób Boski.
Teraz, na tym etapie modlitwy Słowem, można już tylko w Nim odpocząć.
Do pracy!

ks. Krystian Wilczyński


Zdjęcia

Zakopane

Boże Ciało

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
35 0.083867788314819