Parafia NMP Matki Kościoła i św. Katarzyny Szwedzkiej

Msze św. w niedziele: 
 8.00; 
10.00 – Suma Parafialna;
12.00 – Msza św. z udziałem dzieci;
18.30; 

Msze św. w dni powszednie
  7.30

18.00

Sprawy biurowe można załatwić po każdej Mszy św. zarówno w niedziele jak i w dni powszednie.

Adres:
Marynarki Polskiej 148
80-865 Gdańsk - Zielony Trójkąt
tel. 58 344 72 68

e-mail:

Numer konta:
18 1160 2202 0000 0000 5069 8306

13 października 2019

Światło Słowa

Jezus zaprasza nas przez dzisiejsze słowo w podróż w czasie – pomiędzy zapowiedzią z przeszłości a wypełnieniem w przyszłości. Skąd zaczynamy naszą podróż? Z miejscowości Gilgal, leżącej niedaleko Jerycha. Czasy są trudne, a religia w podzielonym na dwa królestwa Izraelu przesiąka coraz bardziej kultem pogańskich bożków. Północne królestwo leżące bliżej Syrii i Samarii (pogańskich krain) zmaga się z utrzymaniem własnej tożsamości. Jerozolima, będąca w królestwie południowym, jest miastem ze świątynią Boga Jedynego. Mieszkańcy tego królestwa pozostają wierni Bogu, choć miewają również poważne zachwiania. Królestwo północne, jako że nie ma świątyni, zakłada własne ośrodki kultu Boga. Jednym z nich było właśnie Gilgal. Zamieszkał w nim prorok Elizeusz, uczeń sławnego Eliasza. Misją Elizeusza było ukazać znakami i cudami prawdziwość i pewność wiary w Boga Izraela. Nie było to zadanie łatwe, bo lud był bardzo oporny.
Przybywa do Elizeusza dowódca wojsk syryjskich Naaman, poganin (2 Krl 5, 1nn). Z dzisiejszego czytania wiemy, że Naaman był trędowaty. Przybywa więc, z całym orszakiem i licznymi bogactwami. Wiezie je do Elizeusza jako zapłatę za swoje uzdrowienie. Spotykamy dziś Syryjczyka właśnie uzdrawianego – wychodzącego z Jordanu i oczyszczonego z trądu. Powraca do Elizeusza i chce mu zapłacić. Ten nie zgadza się i upiera – jest tylko sługą Boga. Kiedy Naaman dziwi się tej postawie skromności, zaczyna poznawać przez nią samego Boga. Prorok jakby wycofuje siebie, aby odsłonić Sprawcę cudu. Wtedy to uzdrowiony dowódca syryjski prosi o trochę ziemi z sanktuarium, chce ją zabrać do Syrii i na niej czcić Boga Izraela. Istniało bowiem przekonanie, że bogowie są związani z ziemią lub z ze świątynią (ew. sanktuarium).
Około trzech wieków później Izrael zostanie wypędzony i przesiedlony do Babilonii – królestwa na wschód od wielkich rzek (dzisiejszy Irak i Iran). Tam będzie poza swoją ziemią i bez świątyni, która zostanie zburzona w czasie ich przesiedlania. Stało się tak, ponieważ Izraelici opuścili przykazania Pana i Jego święte Prawo. Nie byli zjednoczeni w tożsamości narodowej. Zaczęli mieszać się rodzinami pogańskimi i przejmowali ich obyczaje i religie. Stracili poczucie własnej wartości i świadomość kim byli. Historia wojen i podbojów nie ominęła Izraelitów. W rozproszeniu duchowym i narodowym przestał de facto być jednym narodem. Ale... Bóg nie przestał wysyłać do nich proroków. Spośród przesiedlonych na 70 lat Izraelitów, ostała się „Reszta” wiernych, którzy stali się potem zalążkiem nowego ludu Bożego. Co się stało na wygnaniu? A w zasadzie co się NIE stało? - Wbrew wszystkim okolicznościom (braku ziemi i braku świątyni), kult Boga Jedynego przetrwał. Zwykle narody w takiej sytuacji przejmowały wiarę w bóstwa okupanta: ich bogowie są silniejsi od naszych, więc warto czcić mocniejszych. Izraelici jednak, wbrew wszystkiemu, zachowali wiarę w Boga – choć musieli zmodyfikować formę jej wyznawania. Z tamtego okresu pochodzą fragmenty ksiąg świętych mówiące, że Bóg jest Bogiem Jedynym, że nie jest ograniczony ziemią, ani świątynią, że jest większy od granic państw. Dzięki całemu temu kilkuwiekowemu doświadczeniu ludzie poznali, że Bóg jest zupełnie inny od bóstw, oraz że jest duchem.
To jednak nie sprawiło, że od chwili powrotu do swojej ziemi Izraelici byli już zawsze wierni. Byli tacy jak my – pamięć krótka i wybiórcza, także wobec wielkich dzieł Boga, czynionych dla całego narodu.
Wiedząc to wszystko przechodzimy do Ewangelii, w której spotykamy Jezusa na granicy Galilei i Samarii – czyli w miejscu styku Izraela ze światem pogańskim. Znajdując się daleko od Jerozolimy, nie dbano o pobożne wypełnianie Prawa i kult w świątyni. Dodatkowo Samarytanie mieli swoje sanktuarium, w którym czcili Boga Jedynego, ale zupełnie inaczej niż wierni z Izraela. Galilejczycy chętnie wybierali to, co wygodne i w gruncie rzeczy obyczaje i religia były w opłakanym stanie. Oczywiście były wyjątki, jak chociażby niektóre rodziny Nazaretu, Kafarnaum i innych miejscowości. Wszystko dodatkowo zanurzone było w ciele Cesarstwa Rzymskiego, imperium okupującego cały region. Tu właśnie, w takich warunkach spotykamy Jezusa.
Zbawiciel napotyka 10 trędowatych, którzy dostrzegli w Nim Mistrza i poprosili o uzdrowienie. Jezus dokonuje cudu i nakazuje im posłuszeństwo Prawu – aby poszli się pokazać kapłanom, celem potwierdzenia uzdrowienia. Muszą iść do Jerozolimy, aby tam złożyć ofiarę za siebie. Nic złego – Jezus też pielgrzymował do Jerozolimy. Jednak, jak pamiętamy, już nie ziemia, ani nie budowla, są znakiem obecności Boga. Bóg ukazał swą moc w Jezusie i tam gdzie On, tam jest „ziemia święta”. Poznał to tylko jeden... i do tego Samarytanin. Uznał Osobę Jezusa za ważniejszą „ziemię” od świątyni w Jerozolimie. Dlaczego? Czy dlatego, że nie miał zwyczaju czcić Boga w świętym mieście, tylko w swoich sanktuariach Samarii? - Być może był bardziej otwarty na duchową obecność Boga, niż na związek z materialną świątynią...
Najważniejszą lekcją jest, aby nikogo nie osądzać. Cała dziesiątka okazała się posłuszna Jezusowi – oddali chwałę Bogu. Jeden jednak „wyszedł poza schemat” i wyznał Boga w Jezusie. Wszyscy widzieli człowieka i nikt nie spodziewał się, że to Druga Osoba Boska. Oczy ciała nie dostrzegły tego, co ujrzał Samarytanin oczami duszy. On jeden spojrzał z wiarą na człowieka i zobaczył w nim Boga. Uczy nas jak pośród tego co boskie, zobaczyć samego Boga.
Czy cała ta podróż, którą podjęliśmy, dobiegła końca? Czy przypadkiem każdego dnia nie stajemy wobec chleba i wina, i nie próbujemy uznać w nich tego samego Boga? A nawet jeśli jesteśmy przekonani, że to On, czy z wiarą i całkowitym zaufaniem oddajemy Mu cześć dziękując za KAŻDĄ jego chwilę i KAŻDE wydarzenie, nawet to trudne?
To słowo jest o tobie. Jezus Cię uzdrawia i chce być twoją ziemią świętą.

ks. Krystian Wilczyński


Zdjęcia

Sadzenie żonkili w ramach akcji "Pola nadziei"

Nowi ceremoniarze

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
36 0.13198304176331